Kocham dynię. W zasadzie każdą i w każdej postaci. Pieczoną, gotowaną, w formie ZUPY (np. takiej jak ta tutaj), w sałatkach, jako bazę do ciastek i babeczek. Na śniadanie, obiad i kolację :) I ze zgrozą zauważam, że są ludzie, którzy nie lubią dyni! A przynajmniej tak twierdzą ;) Jeśli intuicja podpowiada Ci, że będę na każdym kroku namawiać Cię do jedzenia dyni, to masz rację.

Odżywcza moc dyni

Dlaczego? Nie tylko ze względu na jej smak, który zresztą jest tak uniwersalny, że można z nim zrobić niemalże wszystko. Dynia ma wspaniałe właściwości dla Twojego organizmu! W medycynie chińskiej mówi się o niej, że wzmacnia Qi Śledziony i całego Środkowego Ogrzewacza. Co to znaczy? W skrócie – wspiera nasz układ pokarmowy, odżywia cały organizm, dodaje energii, lekko ogrzewa. Przez swój delikatnie słodki smak zaspokaja codzienną potrzebą na niego (w pewnym stopniu, oczywiście, w zależności ile dyni zjesz ;)). Dzięki tym właściwościom delikatna zupa dyniowa, z niewielką ilością przypraw będzie też znakomita dla dzieci (i dla osób starszych czy rekonwalescentów po chorobach).

Dynia w walce z pasożytami

Regularne stosowanie dyni ma również korzystny wpływ na utrzymanie prawidłowego poziomu cukru we krwi, pomaga też przy astmie oskrzelowej (powoduje usuwanie śluzu z płuc, oskrzeli i gardła). No i dynia – a w szczególności jej nasiona, czy tłoczony z nich olej – mają fantastyczne działanie przeciwpasożytnicze. Dodatkowo wzmocnisz je poprzez delikatne podprażanie pestek, co powoduje, że mają one bardziej intensywny gorzkawy smak (wyjątkowo nielubiany przez pasożyty).

Na lato, jesień, zimę…

Zachęcam Cię więc do dyniowych eksperymentów, do próbowania różnych odmian tego cudownego warzywa i do samodzielnego przekonania się, że dynia wcale nie jest mdła czy nijaka. I że nadaje się tylko na zupki dla niemowląt ;) Dynie doskonale komponują się z korzennymi rozgrzewającymi i bardzo aromatycznymi przyprawami, są więc idealne na późne lato, jesień i zimę. A że prawidłowo przechowywana dynia potrafi przetrwać nawet do kolejnego roku, to masz szansę poeksperymentować z tym warzywem przez ładnych kilka miesięcy.

Prowansalski smak

W mojej zupie użyłam dyni muszkatołowej zwanej prowansalską (odmiana muscat de provance), pięknie zielonej, rosnącej do całkiem sporych rozmiarów. Na szczęście jej miąższ łatwo kroi się na segmenty i bez problemu można ją kupić na wagę. Zobacz tutaj jaką zupę ugotowałam z tej dyni!

A co Ty mi powiesz o dyniach? Lubisz, nie przepadasz, sama/ sam nie wiesz? Wypróbowałaś/eś moją zupę? A może masz swój własny tajny przepis, którym jednak chcesz się z nami podzielić? Jeśli tak – pisz w komentarzach pod tym artykułem!